Znaleziska,,,,, 1
Jak to w starym domu bywa, można znaleźć dziwne rzeczy,,,,, w miarę przerabiania będzie ich oczywiście coraz mnie,,,, ale co jakiś czas coś wrzucę,,,, żeby oko nacieszyć. :)
"Na razie tyle wykopalisk " :) ,,,,,
Jak to w starym domu bywa, można znaleźć dziwne rzeczy,,,,, w miarę przerabiania będzie ich oczywiście coraz mnie,,,, ale co jakiś czas coś wrzucę,,,, żeby oko nacieszyć. :)
"Na razie tyle wykopalisk " :) ,,,,,
Jak już wiadomo to staaaary domek, a jak staaare domki kiedyś budowano to wiadomo,,,,, razem ze stajniami, kurnikami itp.,,,, żeby ciepło nie uciekało,,,, z tym też inaczej nie było…. Parter, a na górze drewniany strych na siano,,,, ( i nie tylko , ale to zdradzę w późniejszym czasie :) ) ,,,,
Jako że już nie pamiętam dokładnych wymiarów , jak to było w środku, to poglądowo , zachowując zewnętrzne gabaryty pozwoliłam sobie nagryzmolić jak to kiedyś było….
Jak widać na załączonym rysunku atrakcji im nie brakowało, byczki, koniki świnki,,,, i chleb sami piekli i boczuś wędzili :) , w dzisiejszych czasach na niewiele nam się to zdało, więc wszystko poszło pod ,,,,młot :) dosłownie..... W efekcie miało być tak....
a uchylając ciut przed czasem efekty, to muszę się pochwalić że już tak jest,,,, i więcej....ale w ciągu dalszym dużo do roboty..... :)
Działkę zakupiliśmy od bardzo sympatycznej Pani , która swoją ojcowiznę podzieliła na 2 działki, przy czym sama dalej mieszka ze swoimi rodzicami oraz córką na 1 z tych działek,
Nam w przydziale przypadła większa połowa, ze starym domkiem,,,, hymmm niezamieszkały już od baaaaardzo dawna :)
Tak wyglądała nasza ruinka gdy trafiła w nasze ręce :) ciąg dalszy nastąpi.
Jako że jestem tutaj po raz pierwszy , chciałam wszystkich serdecznie przywitać , na powitanie mogłabym w sumie jakieś ciacho upiec , lub podać inny smakołyk,,,, ale wirtualnie to by chyba nienajlepiej smakowało J .
Jak większość z Was , piszących sobie tutaj, ja też chcę trochę udokumentować nasze , czyli Moje ( Gosia ) , mojego Męża ( Konrad ) i wielu nam życzliwych ludzi zmagania w dążeniu do „doskonałości” . J
Czyli krótko mówiąc , ratujemy stary dom, , , O ile kochamy się w starych samochodach, to niekoniecznie pałamy jakimś wyjątkowym uczuciem do starych, nienajlepiej wyglądających posiadłości.
Pierwszą sprawą jest to , że to jednak była kwestia wyboru, a nie przymusu, to znaczy ,,, Świadomi praw i obowiązków,,,,, z początkiem roku 2010 zakupiliśmy działkę o powierzchni prawie 12 ar , z wolnostojącym , starym domem . Pech chciał iż żadne z nas nie pomyślało że to teren blisko wałów , w sąsiedztwie naszej pięknej Wisły…. Rozjaśniła nam to powódź która nadeszła tego samego roku, tylko nieco później, bo w maju,,,, Wały co prawda przetrwały najwyższą fale i broniły świetnie, ale niestety wódy gruntowe zawędrowały do naszej piwnicy,,,,
Roboty ruszyły jednak bardzo wczas, więc żal już było się rozstawać z naszą niedoskonałością roku 2010.
Ekipa budowlana – własna ,,,, J czyli mocna ekipa, z Teściem ( Krzysztof ) jako głównym dowodzącym na czele, dalej oczywiści mój Mąż, Szwagier czasami Siostrzeniec ( Sebastian , młodzik, tylko za kasę J ) , Kuzyn męża , ( Mariusz) , Mąż kuzynki męża ( Bartolini) ,,,,i oczywiście fachowcy bez których formalnie się nie obejdzie, ,,,,,no a na końcu ja jedyna J ,,, co oni by beze mnie zrobili ….
Myślę że tyle , jeżeli chodzi o wstęp. Jako że na blog trafiłam dopiero teraz, a dom remontujemy od około 2 lat, to póki co pewnie dosyć często będą się pojawiały jakieś posty ku, uzupełnieniu,,,, J
Komentarze